czwartek, 5 grudnia 2013

Słoneczne Dni.

Wadera biegała to tu, to tam. Na jej pysku wciąż malował się uśmiech, a w oczach nadal płonął ten sam szczenięcy duch. Trwała w euforii zabawy. Nie była najmłodszą osoba w swoim stadzie. Razem z nią dorastały  parę wilczyc oraz wilków.
   -Teraz twoja kolej, Ter!-krzyknęła wilczyca. Jej futro było w odcieniach czerni, szarości a także bieli. Jej oczy rozradowane oczy były w kolorze zieleni. Zwała się Yasuna.[link]
-Łosz ty!-krzyknęła Terra.  -No cóż, teraz ja łapię!-powiedziała głośno, aby inni usłyszeli.
   Szczeniaki zaczęły biegać we wszystkie strony. Teraz trudno było kogokolwiek dogonić, wszyscy ukryli się w głębokim lesie.
-Ale dzieci, uważajcie i nie odchodźcie zbyt daleko-odparła opiekunka. Leżała spokojnie, zajmując się najmłodszym z gromadki wilczkiem o typowym niebieskim futrze. A zwał się on Daikiry.[link]
-Dobrze Kinari!-zawołała do dorosłej.
   Wbiegła do lasu, po czym zaczęła ostrożnie iść. Zaczęła węszyć. Po krótkiej chwili odnalazła trop swojego kolegi. Na jej pysku pojawił się uśmiech. Najciszej jak mogła, szła w kierunku samca. Wilczek skryty zaś był koło niskiego drzewa. Gałęzie niemalże całkowicie go kamuflowały. Była już blisko, zaledwie parę centymetrów od niego. I wtedy wadera go "dźgnęła". Młodzik gwałtownie wyskoczył ze swojej kryjówki, przestraszony niespodziewanym "atakiem".
-Hah, teraz twoja kolej Rave!-powiedziała waderka. On patrzył się na nią z udawaną złością.  Na jego futrze dominował ciemny brąz, w jaśniejszej barwie były jego łapy, brzuch okolice klatki piersiowej, głowy i uszy. Jego oczy zaś były niczym złote ogniki.[link]
-To była jedna z moich najlepszych kryjówek! Teraz będę musiał przypomnieć sobie pozostałe.- "żalił się" szczeniak.
-Oj przepraszam-odparła z udawaną troską -Mówiłam ci, że kiedyś cię dopadnę i to jest dzisiaj!-krzyknęła uradowana.
-Eh, racja. Czyli ja teraz? No to z tego, co pamiętam, co trzy kolejki znów trzeba się zebrać i daję wam 30 sekund na skrycie się, tak?
-Tak.
-No to ok... a i mam pytanie. Jak mnie odnalazłaś?
- Ziemia i Wiatr podpowiedział mi gdzie cię znaleźć.
-Eh... następnym razem będę uważać. No cóż, trzeba zgromadzić innych.-Nie czekając na odpowiedź, zawył.
   Wilczyca uwielbiała wsłuchiwać się w jego głos. Zawsze podziwiała go za czystą intonację i barwę.. Lecz nie tylko to ją zauroczyło w tym szczeniaku. Jego oczy, ruchy, ton głosu... to wszystko ją oczarowało. Z trudem powstrzymywała się od "rozmarzenia"... Przecież są tylko przyjaciółmi. Lecz w sumie... on też, jak na  nią patrzył, to jakoś inaczej, niż na resztę szczeniaków. Bała się jednak, że to tylko przez okazanie szacunku z powodu miejsca w hierarchii, jakie zajmuję. Ona jest córką alfy, on zaś bety.
    Na miejscu byli już Embry[link] i Assuva[link], lecz szaro-czarno-białej wilczycy wciąż nie było widać.
-Gdzie jest Yas?-zapytała Terra.
-Nie wiem.-odparła Embry.
-Ass, nie widziałeś jej?-zapytał Rave.
-Widziałem, jak się kryła w tamtym kierunku, ale o wiele dalej niż ja.-powiedziawszy to, pokazał łapą zachód.
-Zawyjmy razem, a może nas usłyszy.-odparła Ter.
-Dobry pomysł.-zgodzili się wszyscy.
 Jak powiedzieli, tak zrobili. Zawyli, po czym  słuchali uważnie, czy aby ktoś się nie zbliża. Jak jakiś szmer słychać było bieg czterech łap. Ale szybko ucichł. Nasłuchiwali wszyscy jeszcze uważniej. Ale na nic to się zdało.
-Hm, może wiatr ci coś podpowie-zażartował Rave. Nastawiła ucho i z udawanym przejęciem "słuchała żywiołu".
-Niestety, wiatr jest wybredny i mówi mi tylko, że dzisiejszy limit się skoczył-odparła "zasmucona".
-No cóż, czekamy.
  Cisza i spokój wciąż panowała, co martwiło szczeniaki. Po odczekaniu paru minut (które wciąż się im niemiłosiernie dłużyły), Reve powiedział do reszty:
-Cóż, chyba będzie trzeba ją poszukać.- wstał i rozejrzał się po innych. Oni uczynili to samo.
-Jaaaa!-ktoś krzyknął, i w tym samym momencie Terra leżała spłaszczona na ziemi, przygnieciona jakąś osobą.
-Eh, Yas... złaź ze mnie!-powiedziała ostatnim tchem.  Yasuna szybko zeskoczyła, ale chwyciła ucho swej "ofiary" i nie chciała puścić. Zaatakowana wadera machała chaotycznie łapami, nie przestając się śmiać. Następnie Terra zaatakowała zębami w kark, dzięki temu Szaro-czarno-biała wilczyca przewróciła się, i teraz Ter była górą.
-Haha, teraz już się nie uwolnisz!-powiedziała córka alfy.
-No dobra, przepraszam! Puść mnie!-odparła, kuląc ogon i piszcząc.
 -Przeprosiny przyjęte. -powiedziawszy to, puściła ją wolno. -Nie zadzieraj z córką alfy, bo marnie zginiesz-powiedziała udawaną grozą w głosie.
-Phi, zobaczymy, kto pierwszy, bo jeżeli chodzi o słuch, to takich chodzących Yasunów możesz spotkać całą masę, a jeżeli były by razem, to marnie by z tobą było!-krzyknęła na jednym oddechu. Co jak co, ale ona to potrafi wiele powiedzieć, na jednym wdechu.
-O tak, marnie by za mną było. Zwłaszcza, że chodzące Yasuny to strasznie cicho człapią. Byłabyś świetnym szpiegiem, albo tropicielem.
-Dzięki. A ty dobrą alfą.-odparła. W odpowiedzi wadera się tylko uśmiechnęła.  Nastała  cisza, którą przerwał Assuva.
-Ej, ale gdyby naprawdę tych Yasów-nasów było setki? AAA, klony Yas! Nie przeżyłbym tego!-powiedziawszy to padł na ziemię, zamkną oczy i wystawił język, udając martwego.
-Haha! zwłaszcza, że każę mojej armii, żebyś był pierwszy na celowniku!-powiedziała Yasuni.
-Eh, z kim ja muszę się zadawać...-pacnął się w głowę Rave, z udawaną beznadzieją.
-Jak to z kim? Z najlepszejszymi, najwspanialszymi i najwaleczniejszymi wilkami na świecie!-powiedziała Yas.
   Wtem wszyscy wybuchli śmiechem. 
_____________
  No to koniec :D Już mam rozpoczęte z cztery notki, ale będę je dodać co miesiąc.
 A tu pod spodem daję rysunek, który zamówiłam u Amiki >tutaj< Naprawdę cuudne, oczarowałaś mnie *.* Bardzo dziękuję!
Od lewej do prawej: Terra, Rave, Embry, Assuva.


Rysunek przedstawia naszych bohaterów czekających na powrót Yasuni. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała DaFne z Wyimaginowanej Grafiki.